Do Dubaju zjechało trzydziestu szefów państw i rządów, osiemdziesięciu prezesów organizacji międzynarodowych oraz sześć tysięcy ekspertów. Wielu zrezygnowało w tym celu z udziału w paryskiej konferencji poświęconej sztucznej inteligencji (AI). Powód przyjazdu do Dubaju? Światowy Szczyt Rządów — dwunasta edycja odbywającego się corocznie od 2013 roku forum poświęconego najważniejszym problemom światowym i regionalnym. Jednego z kilku tego rodzaju globalnych spotkań organizowanych w arabskich krajach Zatoki.
Co omawiano? W łącznie kilkuset panelach i grupach nie pominięto chyba żadnej z fundamentalnych kwestii współczesności i tematów ważnych z punktu widzenia interesów Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Udział w wydarzeniu prezydenta Andrzeja Dudy niewątpliwie umożliwi przekazanie polskiej opinii publicznej poprzez towarzyszącą ekipę szczegółowej relacji z tego wydarzenia. Ja ograniczę się do kilku spostrzeżeń.
Dominował „efekt Trumpa”. Tworzący nową dynamikę i otwierający nieznane możliwości w wielobiegunowym świecie. Zmieniający optykę podstawowych czynników decydujących o stanie stosunków międzynarodowych. Zarówno w sferze politycznej i bezpieczeństwa, jak i gospodarczej. W tym ceł, taryf, opłat, inwestycji, migracji, kryptowalut, ale także reakcji konsumenckich i biznesowych. Mianownikiem powstałej sytuacji jest niepewność, zmuszająca do wypracowywania alternatywnych środków działania. Rzutująca również na możliwości odpowiadania na istniejące wyzwania — klimatyczne, rozwojowe, w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego, ochrony zdrowia, niedorozwoju, wyrównywania różnic.
Przedmiotem bodaj najbardziej ożywionych dyskusji była sztuczna inteligencja (AI). Wielokrotnie opisywana jako „tsunami” przetaczające się przez świat. Tworząca w niespotykanym tempie nową rzeczywistość, przeorująca rynki pracy. W perspektywie najbliższych lat wywrze bowiem wpływ na 60 procent miejsc pracy w krajach rozwiniętych odpowiednio 40 i 30 procent na rynkach wschodzących i słabo rozwiniętych.
Pytana o zagrożenia i czy AI nie staje się „ogonem machającym psem”, dyrektor wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego odpowiedziała, że „pies powinien już szczekać”. Dodając, że efekty mogą być zarówno obiecujące, jak i niszczące. I trzeba się na to przygotować. Najbardziej zagrożone są kraje i tak odstające, obciążone niedorozwojem, strukturalnymi problemami, źle zarządzane i zadłużone oraz uwikłane w konflikty i wojny. Mające problemy w sferze deregulacji, digitalizacji i dywersyfikacji gospodarki. Szanse stoją natomiast przed tymi, którzy będą w stanie przygotować się do nadchodzącej nowej epoki.
Władze ZEA jednoznacznie potwierdziły, że w wyścigu do skorzystania ze sztucznej inteligencji są zdecydowane uczestniczyć. W przeddzień forum uzgodniły z rządem francuskim zainwestowanie w Centrum AI w Paryżu od 30 do 50 miliardów euro. I nie będzie to jedyna taka inwestycja.
W sprawach bliskowschodnich gospodarze promowali pozytywne myślenie. Ton nadało wcześniejsze Forum Młodych Arabskich Liderów, pomyślane jako kuźnia kształtowania przyszłych kadr kierowniczych regionu. Na dużą skalę, wychodząc z założenia, że kraje arabskie potrzebują nowego pokolenia polityków. Docelowo sieć młodych liderów ma skupiać 50 000 uczestników. Materialnemu i cywilizacyjnemu rozwojowi świata arabskiego ma sprzyjać innowacyjne, pragmatyczne podejście do gospodarki i plany transformacji państw Zatoki, ale także budowanie arabskiej tożsamości. Rozwój sytuacji w Libanie i Syrii podawano jako sygnał pozytywnych zmian zachodzących w regionie. Krytyka pomysłów Donalda Trumpa w sprawie Gazy była tonowana przez arabskich panelistów. Mówiono natomiast o szansach znalezienia kompromisu między deklarowanymi zamiarami Trumpa a obowiązującym stanowiskiem arabskim w kwestii palestyńskiej państwowości. Mają temu służyć propozycje przygotowywane przez Egipt. Czystki etniczne i wysiedlenie Palestyńczyków byłyby politycznym tsunami dla regionu i gwarancją utrzymania kryzysowej sytuacji na kolejne pokolenia.
Z kolei dla procesu regionalnej stabilizacji kraje Rady Współpracy Państw Zatoki są „kotwicą”, gwarantującą — mimo wciąż wysokiej niepewności w sąsiedztwie, szerszym Bliskim Wschodzie i świecie — solidne i trwałe partnerstwo, mogące promieniować także na inne kraje.
Dobrze, że prezydent Duda promował Polskę jako atrakcyjnego partnera współpracy gospodarczej i inwestycji. Adresatem jest bowiem ważny region będący istotnym gwarantem naszego bezpieczeństwa energetycznego i perspektywicznym rynkiem. Jest jednak także obszarem, z którym mamy potężny deficyt handlowy. I wiele zadań domowych do odrobienia, jeśli chcemy odnieść tam sukces. Koniecznych inicjatyw, pomysłów i rozwiązań organizacyjnych — od lat zaniedbanych. Może polityków, urzędników i przedsiębiorców wyręczy AI?
Wielokrotnie wcześniej pisałem o wspólnych dla Bliskiego Wschodu i Europy wyzwaniach i związkach. W obu przypadkach zmiana gospodarza Białego Domu pogłębiła czynnik nieprzewidywalności. Dotyczy to w szczególności spraw palestyńskich i ukraińskich. I zmienności odniesień. Kilka dni po rosyjskiej agresji na Ukrainę napisałem w mediach społecznościowych komentarz. Zawarta była w nim wątpliwość, czy dawna praktyka dogadywania się wielkich mocarstw ponad głowami zainteresowanych odeszła w przeszłość. Dzisiaj widać, że nie były to rozważania o żelaznym wilku. Niewielu było też wówczas w stanie przyznać, że kraje Zatoki mogą odegrać rolę mediatora między Ukrainą a Rosją, czy wyobrazić sobie, że prezydenci Stanów Zjednoczonych i Rosji będą ten temat omawiali w Arabii Saudyjskiej.
Krzysztof Płomiński*
* Krzysztof Andrzej Płomiński — polski dyplomata, urzędnik państwowy, politolog. Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Iraku (1990–1996) i pierwszy polski ambasador w Arabii Saudyjskiej (1999–2003). Dyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu w MSZ oraz urzędnik placówek dyplomatycznych w Libii i Jordanii.
Ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych. Doradca dyplomatyczny Krajowej Izby Gospodarczej.
© Future Arabia