Publikacja powstała w ramach współpracy Future Arabia z inicjatywą Gulf House działającą przy Uniwersytecie Śląskim. To pierwszy z cyklu materiałów, w których będziemy przybliżać najciekawsze analizy i opracowania przygotowywane przez ekspertów związanych z Gulf House.

Punktem wyjścia dla niniejszego tekstu jest obszerna analiza „The Gulf–Central European Relations” autorstwa dr. Jakuba Sławka oraz Rashy Al Joundy, opublikowana przez emiracki think tank b’huth. Pełna wersja opracowania dostępna jest na stronie b’huth dla wszystkich zainteresowanych pogłębioną analizą relacji między państwami Zatoki a Europą Środkową.

Czy Polska, Czechy, Rumunia czy Węgry mogą stać się dla arabskich monarchii z regionu Zatoki równie ważnymi partnerami jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania? Na pierwszy rzut oka takie pytanie może brzmieć odważnie. Jednak według najnowszej analizy, którą dr Jakub Sławek z Gulf House oraz Rasza al-Dżundi (ang. Rasha Al Joundy, arab. رشا الجندي) przygotowali dla emirackiego ośrodka badawczego b’huth, odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Jest tylko jeden warunek — osoby decyzyjne w naszym region muszą zacząć myśleć o nim jako o pełnoprawnym partnerze dla państw GCC i planować politykę gospodarczą w perspektywie dekad, a nie kolejnych kadencji parlamentarnych.

Świat, jaki znaliśmy, właśnie pęka w szwach. Wojna na Ukrainie, konieczność przemodelowania energetyki i rwanie się dotychczasowych łańcuchów dostaw sprawiły, że układ sił rysuje się na nowo. W tej układance Europa Środkowa i kraje zrzeszone w Radzie Krajów Zatoki Perskiej (GCC) nagle odkryły, że mają ze sobą po drodze częściej, niż ktokolwiek wcześniej przypuszczał.

Dlaczego państwa Zatoki patrzą na Europę Środkową?

Jeszcze dekadę czy dwie temu, gdy arabski biznes szukał partnerów na Starym Kontynencie, bilety lotnicze rezerwowano niemal wyłącznie do Londynu, Paryża czy Berlina. Europa Środkowa była traktowana po macoszemu — jako peryferia. Dziś to spojrzenie diametralnie się zmienia.

Panorama Warszawy

Polska wyrosła na jedno z najważniejszych centrów logistycznych i przemysłowych tej części kontynentu. Rumunia umacnia swoją pozycję dzięki strategicznemu dostępowi do Morza Czarnego, a państwa bałkańskie intensywnie rozwijają nowe korytarze transportowe. Dla krajów Zatoki nasz region przestał być zagadką, a stał się realną szansą na dywersyfikację kapitału, zapewnienie dostaw żywności i otwarcie nowych szlaków handlowych.

Mówimy tu o bardzo konkretnych obszarach: zdobyczach nowoczesnej techniki, sztucznej inteligencji, infrastrukturze portowej oraz przemyśle obronnym. Układ jest prosty — kraje GCC dysponują kapitałem i ogromnym doświadczeniem w realizacji wielkoskalowych projektów, podczas gdy Europa Środkowa oferuje kompetencje technologiczne, wykwalifikowane kadry oraz strategiczne położenie między Wschodem a Zachodem.

Polski przyczółek

W raporcie b’huth sporo miejsca poświęcono Polsce. Autorzy wskazują, że relacje między Warszawą a Abu Zabi osiągnęły wyższy poziom. Wymiana handlowa rośnie, a polskie firmy coraz śmielej radzą sobie na rynkach arabskich.

Symbolem tego nowego otwarcia są chociażby inwestycje państw Zatoki w polską energetykę. Zdaniem dr. Sławka i Raszy al-Dżundi to jednak dopiero początek procesu, który w najbliższych latach może znacząco wpłynąć na relacje gospodarcze między Europą a Bliskim Wschodem. Główną rolę odegra tu infrastruktura — arabskie firmy już dziś bardzo uważnie przyglądają się portom morskim i logistyce wokół Morza Czarnego oraz Bałtyku, widząc w nich potencjalne bramy do rynku Unii Europejskiej.

Lekcja pokory, czyli czego musimy się nauczyć

Najciekawszy element analizy dotyczy jednak samej filozofii działania. Autorzy raportu obalają mit, że sukces Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Arabii Saudyjskiej opiera się wyłącznie na petrodolarach. Prawdziwym fundamentem rozwoju wspomnianych krajów jest konsekwencja w realizowaniu długofalowych strategii oraz zdolność do spojrzenia poza bieżące wyzwania.

Dubaj, widok z wieżowca Burdż Chalifa

I to jest lekcja, którą decydenci z Europy Środkowej powinni odrobić, jeśli chcą skutecznie budować swoją pozycję wśród krajów Zatoki. O tym, jak powinna wyglądać taka strategia, dr Jakub Sławek pisze bardzo jasno:

„Liderzy Europy Środkowej powinni mocniej inwestować w relacje polityczne i osobiste z przywódcami krajów GCC. Wszystko po to, by zbudować długoterminowe, wzajemne zaufanie oraz przekonanie, że ta część Europy ma obecnie przewagę i jest atrakcyjna dla inwestycji z Zatoki. Przykłady są już widoczne — choćby inwestycje na rynku nieruchomości na Łotwie, w Serbii i na Węgrzech. Europa Środkowa powinna dążyć do współpracy strategicznej opartej na inwestycjach, partnerstwie w dziedzinie zaawansowanych technologii, obronności, logistyce i bezpieczeństwie żywnościowym. Aby osiągnąć więcej, Europa Środkowa musi pokazać i zaoferować więcej. Chodzi tu o rywalizację z krajami Europy Zachodniej i nie powinniśmy przed nią uciekać.

Istnieje jeszcze jedna płaszczyzna, na której Europa Środkowa mogłaby promować siebie oraz swój potencjał biznesowy, przemysłowy i inwestycyjny — jest nią Trójmorze, zainicjowane przez Polskę i Chorwację w 2016 roku. Inicjatywa ta skupia kraje położone nad Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim. Państwa te zamieszkuje ponad 100 milionów mieszkańców, a ich gospodarki generują ponad 2 biliony dolarów PKB Unii Europejskiej. W tym regionie państwa Zatoki mogą znaleźć ogromne i atrakcyjne możliwości inwestycyjne, głównie w obszarach energetyki, logistyki oraz gospodarki cyfrowej. Wszystko to wymaga jednak zaangażowania i determinacji zarówno ze strony podmiotów z Europy Środkowej, jak i z GCC.

Państwa członkowskie Trójmorza. Źródło: Wikimedia

Aby odnieść sukces w krajach GCC oraz we współpracy z nimi, Europa Środkowa musi przyjąć i zrozumieć kilka fundamentalnych filarów, na których opiera się kultura Zatoki. Są to: spójna, długofalowa polityka i dyplomacja, zrozumienie hierarchii, oparcie działań na zaufaniu i relacjach oraz cierpliwość. Co więcej, Europie Środkowej jako regionowi — ale także każdemu pojedynczemu państwu w tej części Europy — brakuje tzw. nation brandingu, czyli silnej marki narodowej, która budowałaby jasny obraz siły, unikalności i atrakcyjności danego kraju oraz regionu. Europa Środkowa musi być obecna, a jej głos musi być wyraźniej słyszalny w krajach GCC. Istnieje pilna potrzeba pozytywnej asertywności biznesowej, a do pewnego stopnia nawet agresywności. Europa Środkowa nie powinna kojarzyć się w Zatoce jedynie z regionem norm i procedur, ale z miejscem tętniącym żywymi możliwościami. W tym miejscu koło się zamyka i wracamy do samego źródła sukcesu GCC — do wizji i ambitnego, strategicznego myślenia, które wieńczy realne osiągnięcie. Europejska reakcja na rosyjską agresję na Ukrainę udowodniła, że Europa, a w szczególności region środkowo-wschodni, posiada potencjał do natychmiastowego, zdecydowanego działania. Teraz klucz polega na tym, by wykazać się równą kreatywnością, asertywnością i aktywnością na polach biznesu, inwestycji i handlu.”

Gra o coś więcej niż tabele w Excelu

Konkluzja tego obszernego materiału jest jednoznaczna. Relacje między Europą Środkową a państwami Zatoki dawno przestały być wyłącznie kwestią handlu czy prostych inwestycji kapitałowych. W obecnych, niepewnych czasach stają się one jednym z filarów bezpieczeństwa gospodarczego, technicznego i żywnościowego obu regionów.

Dla Polski otwiera się szansa na odgrywanie roli jednego z głównych pomostów łączących Unię Europejską ze światem arabskim. Dla państw Zatoki jest to możliwość budowania trwałej obecności w jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się regionów Europy.

Wiele wskazuje na to, że relacje między GCC a Europą Środkową będą w najbliższych latach nabierały coraz większego znaczenia. Pytanie nie brzmi, czy taki kierunek współpracy jest możliwy, ale czy państwa naszego regionu potrafią wykorzystać szansę, która właśnie się przed nimi otwiera.

© Future Arabia

Zdjęcia: Pixabay

POPULARNE

Głodny informacji?
Już wkrótce wystartuje newsletter!