W Polsce bursztynowe obiekty kojarzą się albo z muzeum, albo ze starszymi paniami, które noszą bardzo duże zawieszki przywiezione znad morza. W krajach arabskich zastygła żywica przywodzi na myśl… Polskę.

Szlakami z Północy na Południe

Jak wynika z odległej historii szlaków handlowych, bursztyn bałtycki (sukcynit) pojawił się na Półwyspie Arabskim wraz z pierwszymi niewolnikami. Sprzedawani przez wojownicze plemiona Wikingów i Rusów fenickim handlarzom, pojmani stanowili w południowych krajach cenny nabytek. Słowianom zaś od tysięcy lat bursztyn bałtycki służył jako talizman lub amulet. Jak zauważa dr Marek Jankowiak, wykładowca na Uniwersytecie Oksfordzkim, specjalista w dziedzinie Bizancjum i badacz dalekosiężnego handlu w średniowieczu, w tym handlu niewolnikami — wraz z siłą roboczą z Północy oferowano również wiele innych dóbr. Wspomniał o tym podczas rozmowy na temat relacji Polski z krajami arabskimi, gdyż badał obecność arabskich dirhamów na terenach dzisiejszej Polski. Autor „Jedwabnego Szlaku” Peter Frankopan (również z Uniwersytetu Oksfordzkiego), za namową polskiego badacza dodał do swojej książki rozdział, w którym wspomniał, że oprócz handlu Słowianami zarabiano także na sprzedaży miodu, skór zwierzęcych i bursztynu. Legendy podsycali tacy pisarze jak Pliniusz Starszy czy Ibn Sina (znany u nas jako Awicenna), którzy prawdopodobnie dali wiarę Słowianom, że bursztyn to nie tylko przyjemna w dotyku bryłka. Magia zachowanych weń owadów i innych artefaktów, ciepło odczuwane przez osobę go noszącą i wiara w lecznicze właściwości sukcynitu uczyniły go czymś wartościowym i godnym zainteresowania.

Wystawa „Baltic Amber — treasure from Poland”, która obyła się pomiędzy 8 a 10 listopada 2023 roku w Kuwejcie, fot. archiwum autorki.

Bursztyn na tronach i ołtarzach

W każdym europejskim muzeum historycy sztuki wskażą zainteresowanym obiekty z bursztynu, które od 3000 lat towarzyszyły władcom krajów w różnych sytuacjach. Monopol na przetwórstwo i handel żywicą znad Bałtyku objęli dość wcześnie Krzyżacy, a ich tradycje kontynuowały praktycznie wszystkie narody niemieckojęzyczne. Bursztyn odgrywał rolę podarunku dyplomatycznego, którym hojnie obdarowywano sojuszników lub tych, którzy mieli się nimi stać. Tym samym w krajach Bliskiego i Dalekiego Wschodu zaczęto kolekcjonować różnego rodzaju szkatuły, inkrustowaną broń czy rzeźby. Odwrotną drogę przebyły natomiast sznury modlitewne, które początkowo służyły w Indiach, potem w krajach muzułmańskich, a na końcu w Hiszpanii, gdzie podczas wypraw krzyżowych chrześcijanie zaczęli kopiować te przedmioty wraz z uprawianiem praktyk religijnych w swoich społecznościach. Tasbih, sibha lub misbah to najczęstsze określenia towarzyszących dziś Arabom męskich różańców. Kiedyś każdy modlący się, by nie pomylić się w rachubie, przesuwał między palcami paciorki. Dziś misbah, szczególnie z bursztynu bałtyckiego, to oznaka wysokiego statusu społecznego i zamożności. Na Bliskim Wschodzie kolekcjonerów bursztynu nie brakuje, a jego największe zbiory znajdują się w rodzinach emirów i królów.

Eksponaty na wystawie „Baltic Amber — treasure from Poland” w Kuwejcie, fot. archiwum autorki.

Bolanda! Kahraman!

Gdy byłam pierwszy raz w muzeum Etihad w Dubaju, mój kolega z Emiratów z dumą towarzyszył mi i przewodnikowi przy kolejnych sekcjach. Madżlis, okrągły stół, przy którym w 1971 roku podpisano akt ustanawiający Zjednoczone Emiraty Arabskie, wywarły na mnie duże wrażenie. Do dziś wracam pamięcią do momentu, kiedy w miejscu, gdzie prezentowane są wizerunki siedmiu emirów i najważniejsze pamiątki po każdym z nich, przystanęłam przy zdjęciu szejka Zajida ibn Sultana Al Nahajjana i ujrzałam bursztynowy misbah. Duma, którą poczułam, do dziś wywołuje we mnie emocje. Traktuję je nie inaczej, jak docenienie relacji między naszymi kulturami i ludźmi, którzy zamieszkują oddalone od siebie kraje, połączonych tak zdawałoby się banalnym bursztynem.

Muzeum Etihad w Dubaju, fot. archiwum autorki.

I tak od tych kilku lat powtarzam różnym decydentom, że warto o tym wspominać podczas ważnych wydarzeń, do których należała na przykład promocja Polski na Expo 2020 w Dubaju. Wystarczy sprawdzić w materiałach archiwalnych, jak szejk Muhammad ibn Raszid Al Maktum z uwagą przygląda się kolekcji bursztynu w litewskim pawilonie. Niestety, w polskim ani wtedy, ani teraz [w 2025 r.— przyp. red.] w Osace bursztynu nie było.

Szejk Muhammad ibn Raszid Al Maktum w pawilonie Litwy podczas EXPO 2020 w Dubaju, fot. Lithuania EXPO 2020/Facebook.

Drugi raz wzruszenie mi odebrało mowę w Kuwejcie na suku Al-Mubarakija, gdy spojrzałam na ścianę budynku, pod którą przed sklepikami siedzieli Arabowie — oczywiście z bursztynowymi misbahami w dłoniach. Namalowano na niej bursztynowy różaniec.

Suk Al-Mubarakija w Kuwejcie, fot. archiwum autorki.

Po kilku miesiącach prosto z siedziby Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników (International Amber Association, IAA) wróciłam do Kuwejtu, aby zorganizować pierwszą polską wystawą bursztynowych obiektów. Nawiasem mówiąc, udało się ją zrealizować dzięki niebywałej determinacji pracowników ambasady RP w Kuwejcie, a szczególnie Anny Godoj-Ciszkowskiej, pełniącej wówczas obowiązki chargé d’affaires. Odzew był zaskakujący: otrzymaliśmy bowiem wręcz lawinę zaproszeń do odwiedzin kolekcjonerów bursztynu. Wybrałam się w kilka miejsc i mogę przyznać, że miłość Kuwejtczyków do precjozów z bursztynu i historii związanych z każdą posiadaną rzeczą jest wyjątkowa, co zaimponowało nawet takiej bursztynniczce jak ja.

I właśnie podczas spaceru pasażem handlowym w pobliżu bazaru, dziwnym trafem zatrzymałam się przy niewielkim, niepozornym sklepiku. Kiedy podczas rozmowy z kolegą Talalem rozmawialiśmy na temat witryny tego miejsca, mój wzrok przykuła mała buteleczka z żółto-brunatnym żwirkiem z napisem „Gdańsk”. Sprzedawca nie wiedząc, że stamtąd przyjechaliśmy, opowiedział nam o cudzie, jakim jest bursztynowy Gdańsk w Polsce!

Sklep z bursztynem w Kuwejcie, fot. archiwum autorki.

Nie jest też wielkim sekretem w Katarze, że ojciec obecnego emira szejka Hamada ibn Chalifa Al-Thaniego jest kolekcjonerem bursztynu. W Katara Cultural Village w Dosze od kilku lat organizowane są jedyne w krajach Zatoki targi Kahraman [po arabsku „bursztyn“]. Na terenie Kataru zaś odbywają się regularnie aukcje organizowane przez Dom Aukcyjny AlBahie, na których od czasu do czasu pojawiają się kolekcje misbahów, statków czy rzeźb z bursztynu.

Aszraf Abu Issa, przewodniczący katarskiego holdingu AbuIssa (założyciel Domu Aukcyjnego AlBahie), fot. archiwum autorki

Do IAA przez lata trafiali hobbyści i badacze bursztynu z krajów Zatoki, którzy często swoje publikacje konsultowali z naukowcami zrzeszonymi w tej organizacji. I tak w Abu Zabi Talal Al-Rifai wydał książkę o kolekcjonowaniu artefaktów ze skamieniałej żywicy, a w Katarze Hamad Al Sulaiti opracował naukowo „Al-Kahraman, the flower of gems and a window to ancient times” [„Bursztyn — kwiat kamieni szlachetnych i okno na starożytność” — przyp. red.]. Ponadto w serwisie Gulf News ukazała się wiadomość o Katarczyku, Salmanie Alim Ahmedzie Al-Hailu i jego publikacji „Amber from tree sap to magnificent artifact”, która była bestsellerem podczas Międzynarodowych Targów Książki w Dosze w 2024 roku.

Okładka wydanej w Katarze publikacji „Bursztyn” Hamada ibn Saleha Al Sulaitiego, fot. autora książki.

Polska nie jest tylko bursztynowa, a bursztyn nie tylko polski

Gdy popkultura lepiej dziś tłumaczy zawiłe historie, docenić możemy kinowy przebój Stevena Spielberga „Park jurajski”. Część miłośników filmu trawiła gorączka na punkcie dinozaurów, ale wiele osób wówczas odkryło magię bursztynu. Nie, nie tego z Polski. Zastygła kilkadziesiąt milionów lat temu żywica bowiem to dar Matki Natury w wielu miejscach świata. Na Borneo można znaleźć sporo obiektów kolekcjonerskich z inkluzjami, w Mjanmie także, ale i na Dominikanie czy w Kolumbii. A także w Libanie. Tamtejszy „bursztyn” pochodzi z okresu późnej jury i wczesnej kredy — i jako jedyna żywica opisywana jako bursztyn — miał szansę zachować ślady dinozaurów, które jak podejrzewają naukowcy, wyginęły 95 milinów lat temu. Bałtycki sukcynit jest dużo młodszy, bo ma nieco ponad 42 miliony lat i nie miał szans na zetknięcie z tymi zwierzętami.

Tak samo nie do końca prawdziwe są opowieści, że dziś polscy producenci biżuterii pracują na surowcu, który wydobywany jest tylko w Polsce. Wielu handlowców i kolekcjonerów z krajów Zatoki utożsamia jednak jakość produktów i klasyfikuje je jako najcenniejsze (przy tym najdroższe), jeśli są wykonane z „bursztynu polskiego”. Najbardziej pożądanymi prezentami i pamiątkami z Polski dla odwiedzających nas licznie mieszkańców krajów Zatoki są więc dobrej jakości przedmioty z bursztynu… rodzimego. Sęk tkwi w tym, że niekoniecznie pochodzi z Polski. Jak bowiem wspominałam „nadbałtyckie złoto” to „bursztyn bałtycki” (gemmolodzy opisują go jako sukcynit). Ten z kolei pozyskiwany jest ze złóż w Rosji (Królewiec), na Ukrainie, na Lubelszczyźnie — i z tego sukcynitu właśnie korzysta się w produkcji przemysłowej.

Niestety, w relacjach biznesowych i międzypaństwowych z krajami arabskimi rodzima dyplomacja nadal nie korzysta z bursztynu, jako pożądanych przez kontrahentów z Bliskiego Wschodu prezentów. Nie szuka się dobrych i wyjątkowych obiektów. A szkoda. Pozwolę sobie za sklepikarzem z Kuwejtu z dumą przyznać, że w Polsce powstają wyroby bardzo wysokiej jakości i można nazwać ten czas drugim „złotym wiekiem” w bursztynnictwie. I to bez względu na to, że historycznie Gdańsk słynął z wybitnych bursztyniarzy noszących jednak niemieckobrzmiące nazwiska (legendarna Bursztynowa Komnata była dziełem wyłącznie gdańskich artystów!). Mimo że największe złoże bursztynu bałtyckiego znajduje się w Królewcu. Niezależnie również od tego, ile w naszym rodzimym handlu widuje się nienadzwyczajnych wyrobów z tej magicznej zastygłej przed milionami lat żywicy.

Aleksandra Harasiuk*

*Aleksandra Harasiuk — prezeska i inicjatorka założenia Dubajsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Społeczno-Kulturowego „Hevelius”; dyrektorka ds. operacyjnych Almeora — marki oferującej kolekcjonerskie obiekty z bursztynu.

© Future Arabia

POPULARNE

Głodny informacji?
Już wkrótce wystartuje newsletter!