Wygląda na to, że gospodarze szóstej edycji wystawy „The Art of Diplomacy” dokonali podobnego rozpoznania, bo 8 kwietnia gościnne mury Starej Oranżerii w warszawskich Łazienkach Królewskich stały się przestrzenią spotkania ludzi, którzy na co dzień funkcjonują w zupełnie różnych światach. Głównym organizatorem wydarzenia było stowarzyszenie SHOM (Spouses of Heads of Mission) – elitarna grupa małżonków szefów misji dyplomatycznych, która we współpracy z Fundacją imienia Mariusza Kazany stworzyła przestrzeń, gdzie dyplomacja spotyka się z prawdziwą sztuką.

Jednym z ciekawszych akcentów tej wystawy była obecność artystek z Palestyny – sióstr Nady i Nour Khalify. Ich udział w tym wydarzeniu to dowód na niezwykłą siłę palestyńskiej tożsamości, która w Warszawie wybrzmiała w sposób niezwykle konkretny i poruszający. Nour Khalifa zaprezentowała malarstwo, w którym kolor i forma stają się nośnikiem głębokich emocji, podczas gdy jej siostra, Nada Khalifa, pokazała światu swoje fotografie. W kadrach Nady wyraźnie czuć rękę profesjonalistki – absolwentki Warszawskiej Szkoły Filmowej. Jej wrażliwość filmowca pozwala zatrzymać w statycznym obrazie dynamikę ludzkiego losu i nieuchwytne napięcia, co czyni jej prace jednymi z najbardziej zapadających w pamięć punktów ekspozycji.

Wystawa była fascynującym zderzeniem różnych światów z dwunastu krajów. Podziwialiśmy ceramiczne rzeźby Mirki Dančákovej z Czech, nastrojowe fotografie Ambasadora Portugalii Mario Mirandy Duarte, czy intymne portrety Marty Salto-Weis Azevedo z Włoch. Dzięki zaangażowaniu Fundacji im. Mariusza Kazany, ekspozycję wzbogaciły prace młodych polskich grafików: Tamary Szwedo oraz Radosława Kostusiaka.

W wernisażu wzięli udział twórcy i przedstawiciele takich krajów jak Francja (Caroline Dwernicka-de Poncins), Irlandia (Snezhana i Peter Haughey), Kosowo (Tringë Krasniqi Gashi), Słowacja (Sylvia Elscheková), Ukraina (Olena Bodnar), USA (Manuela Lyons) oraz Suwerenny Zakon Maltański (Ophelia Lorijn).

Mimo różnorodności środków wyrazu – od tradycyjnej ceramiki po nowoczesną grafikę warsztatową – w Starej Oranżerii widać było wspólną wrażliwość. Artyści i patroni tego wydarzenia pokazali, że sztuka nie potrzebuje tłumaczy. W przestrzeni galerii zniknęły protokoły i sztywne etykiety, a pozostało czyste obcowanie z pięknem, które wymusza na nas pokorę i otwartość na drugiego człowieka.

Jeżeli świat ma kiedykolwiek stać się lepszym miejscem, to nadzieja na tę zmianę nie leży w doskonalszej technice panowania nad materią, lecz właśnie w sztuce. To ona jest ostatnim wspólnym językiem ludzkości, pozwalającym nam dostrzec w „innym” samego siebie. Sukces „The Art of Diplomacy” przypomina, że najsilniejszą bronią, jaką dysponujemy w walce o lepsze jutro, pozostaje pędzel, obiektyw i zdolność do wspólnego zachwytu.
Sebastian Nanasik

Zdjęcia: © Future Arabia