W związku z narastającymi obawami o możliwe niedobory na rynku paliw „unia Europejska rozważa nałożenie na państwa obowiązku utrzymywania zapasów paliwa lotniczego i potencjalnej jego redystrybucji w zależności od regionalnych potrzeb i niedoborów” — stwierdził we środę (22 kwietnia br.) szef europejskiej polityki energetycznej Dan Jorgensen.
Tego dnia Komisja Europejska zaproponowała państwom członkowskim podjęcie kroków mających na celu rozwiązanie problemu energetycznych skutków wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem, w tym ogólnounijny monitoring produkcji rafinerii w celu maksymalizacji ich mocy przerobowych. Unijny komisarz ds. energii i mieszkalnictwa zasugerował w wywiadzie dla agencji Reutera, że Unia mogłaby wprowadzić przepisy dotyczące rezerw paliwa lotniczego, a nawet dzielenia się nim.
Nieco wcześniej, bo pod koniec marca br. Bruksela uznała, że rządy krajów członkowskich Unii Europejskiej powinny przygotować się na przedłużające się zakłócenia na rynkach energii spowodowane konfliktem na Bliskim Wschodzie. Podówczas w liście skierowanym do ministrów energii Jorgensen napisał, że rządy są zachęcane do „przygotowania się na wypadek przedłużających się zakłóceń”.
Uzależnienie Europy od importowanego paliwa oznacza, że kraje Starego Kontynentu są narażone na wahania cen energii spowodowane konfliktem zbrojnym pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. Od wybuchu wojny, tj. od 28 lutego br. ceny gazu w Europie rosną (w zależności od sytuacji na Bliskim Wschodzie) od 25 do 40 procent.
Co ciekawe, zaopatrzenie krajów Unii w ropę naftową i gaz ziemny nie ucierpiało bezpośrednio z powodu zamknięcia kluczowego szlaku żeglugowego, czyli Cieśniny Ormuz, ponieważ Europa importuje większość tych surowców od dostawców spoza Bliskiego Wschodu, m.in. z Norwegii, Stanów Zjednoczonych, Kazachstanu, Algierii i Rosji. Jorgensen stwierdził jednak, że Bruksela jest szczególnie zaniepokojona krótkoterminową sytuacją w zakresie zaopatrzenia Europy w rafinowane produkty naftowe, takie jak paliwo lotnicze i olej napędowy.
fot. Gpointstudio/Freepik