Od 10 października 2025 r. do 8 lutego bieżącego roku na Zamku Królewskim w Warszawie prezentowano wystawę „Niech nas widzą!”. Każdy odwiedzający miał okazję przekonać się, czym jest ubiór dla podkreślania pozycji i wizerunku osoby go noszącej. Od tysiącleci towarzyszyły człowiekowi materiały i wszelkiego rodzaju metale, później minerały, aż po ich imitacje. To dzięki nim i postępowi nauki nauczyliśmy się klasyfikacji jakościowej. Z geologii wyodrębniliśmy gemmologię, a z tej jubilerów, rzemieślników, artystów. Zaczęliśmy zbierać i przechowywać co wartościowsze ich wyroby, bo wynaleziono sposoby i miary jak je wyceniać. Zostawiając historykom sztuki odpowiedź na pytanie, dlaczego w krajach arabskich i azjatyckich przykłada się szczególną uwagę do zdobień ubioru i kamieni jubilerskich, zaczęłam swoje badania na temat powszechnej skłonności mieszkańców krajów Zatoki do kolekcjonowania bursztynowych różańców. Co dla nich symbolizują? Co jest w ich posiadaniu na tyle istotne, że spotykając w Dosze, Kuwejcie, Abu Zabi, Manamie czy Dżuddzie lokalnych mieszkańców zauważam u prawie każdego bursztynowy różaniec muzułmański (mahometański). Na Bliskim Wschodzie znane są ich określenia tj. misbaha (arab. تسبيح), tasbih (arab. تسبيح), kahraman (كهرمان), subha (arab. سبحة) — i często oprócz angielskiego tłumaczenia (prayer beads) takie nazwy spotkamy w rozmowach.

Historia produkcji „koralików” z bursztynu bałtyckiego dla mieszkańców krajów arabskich sięga czasów II tysiąclecia p.n.e., o czym świadczą pierwsze udokumentowane źródła z Mezopotamii. Badania naukowe wykazały, że bursztyn znaleziony na stanowiskach w całym Lewancie i na Bliskim Wschodzie pochodził znad Bałtyku. Od VI wieku w zaledwie jedno stulecie następcom proroka Mahometa udało się opanować nie tylko cały Półwysep Arabski i duże obszary w Azji Środkowej (w tym Persję i Mezopotamię), ale także całe południowe wybrzeże Morza Śródziemnego i Półwysep Iberyjski. Wyznawcy religii zaczęli przyjmować z wielu kultur tradycje znane ich przodkom. I tak np. koraliki przybyły na Bliski Wschód z Indii. Tradycyjnie subha składa się z 33 koralików, co odnosi się do hadisów [zapis tradycji dotyczącej czynów lub wypowiedzi Mahometa — przyp. red.], które wzywają muzułmanów do powtórzenia subhanallah („wspaniały jest Bóg”) trzydzieści trzy razy, allhamdulillah („chwała Bogu”) trzydzieści trzy razy i Allahu Akbar („Bóg jest wielki”) trzydzieści trzy razy.

Fot. Arabowie na zakupach w 360 Mall w Kuwejcie.
Innym religijnym nawiązaniem jest zikr — recytacja dziewięćdziesięciu dziewięciu najpiękniejszych imion Allaha i do tych praktyk modlitewnych również wykorzystywano koraliki jako narzędzie mnemoniczne do odliczania. Co ciekawe, dopiero od XIII w., czyli czasów wypraw krzyżowych chrześcijanie używają koralików (różańców) do powtarzania modlitw, przyjęło się zatem, że inspiracją były muzułmańskie subhy, wykonane z hebanu, masy perłowej, koralu, turkusu, szkła i znanego nam bursztynu.

Fot. Codzienny widok w centrum handlowym w Katarze — mężczyźni w tradycyjnym ubiorze z różańcem muzułmańskim z bursztynu w dłoni.
Z kolei wyniki badań uczonego i lekarza Abu Alego Ibn Siny, znanego jako Awicenna, dotyczące uzdrawiającej mocy bursztynu znad Bałtyku spowodowała ogromną popularność tego surowca, który był pożądany, podziwiany i najcenniejszy. Awicenna używał sproszkowanego bursztynu do leczenia chorób wewnętrznych, ale również pisał o jego wpływie, gdy surowe bryłki stykały się z ciałem. Zgodnie ze znanymi badaniami medycznymi, nie ma żadnych lekarstw opartych na bursztynie, jednak w medycynie alternatywnej można znaleźć sporo opisów skuteczności jego w leczeniu różnych dolegliwości.

Fot. Stoisko na targach Bahrain Jewellery Arabia — różaniec muzułmański z bursztynu jest codziennym męskim dodatkiem do ubioru.
Opisane wierzenia mają z pewnością wpływ na kolekcjonerów bursztynu w krajach Zatoki. Celowo używam słowa kolekcjonerów, gdyż w naszym rozumieniu posiadanie trzystu czy ośmiuset sztuk przez jedną osobę to zbiór kolekcjonerski. Ponadto lubią gromadzić bryłki, z których można w przyszłości wykonać misbahę. Często ich posiadacze przyjmują rolę osoby, która jest znawcą bursztynu i w środowisku pomaga ocenić wartość obiektów z niego wykonanych. I tak od lat 70. XX wieku począwszy od Kuwejtu i Iraku, artyści w nadbałtyckich krajach zaczęli otrzymywać zlecenia na wykonanie obiektów z bursztynu bałtyckiego. Rzeźby, bryłki, różańce stanowiły najczęściej zamawiane wyroby. Natomiast biżuteria nie stanowi do dziś wielkiego zainteresowania, gdyż to właśnie arabscy mężczyźni zachwycają się „złotem Bałtyku”. Poniekąd jest to skutek tradycji korzystania z subhy, ale winą naszych producentów jest oferowanie i masowa produkcja bursztynu w srebrnej oprawie, co nie jest ani atrakcyjne, ani wartościowe w oczach arabskich kobiet.

Fot. Kolekcjoner z Bahrajnu. Na co dzień różaniec noszony jest w kieszeniach tradycyjnego ubioru, czasem z długopisem lub piórem.
Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku handel bursztynem pomiędzy bogacącymi się krajami GCC (zrzeszonymi w Radzie Współpracy Państw Zatoki Perskiej) a krajami Europy Środkowej, które przechodziły wówczas transformacje polityczne, osiągnął apogeum. Siła nabywcza arabskich kolekcjonerów okazała się niebywała.

Fot. We wrześniu 2025 roku autorka niniejszego artykułu przekazuje jeden z bursztynowych różańców przewodniczącemu delegacji z Arabii Saudyjskiej w Polsce Chalidowi AlFalihowi (ang. Khalid Al-Falih, arab. خالدالفالح), ówczesnemu ministrowi ds. inwestycji KAS.
Dziś wciąż zamożni Arabowie poszerzają swoje kolekcje, choć — jako przedstawiciele środowiska bursztynniczego — zderzamy się z wyzwaniem, które pokonał rynek obrotu diamentami. Gdy spotykam się z kolekcjonerami, często mówimy kilkom językami o bursztynie — każde z nas swoim ojczystym, między sobą używamy angielskiego, a do tego dodajemy nazewnictwo rodzajów bursztynu, które stanowi przedmiot opisu. Niestety, każdy z nas ma swoje nazwy. Liczba odmian naturalnego bursztynu, jego barw, a także ograniczone złoża, z których jest wydobywany, skłania producentów do poddawania go modyfikacjom w celu uzyskania obiektów o określonych barwach czy przeźroczystości. Zgodnie z klasyfikacją kamieni jubilerskich opracowaną przez grono naukowców w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Bursztynników (MSB) z siedzibą w Gdańsku wyróżnia się następujące rodzaje bursztynu:

Celowo podkreślam, że za tym przyporządkowaniem stoją naukowcy, gdyż rozmowy handlowe udowadniają, jak wiele regionalnych i „użytkowych” nazw powoduje zamieszanie, które ostatecznie wpływa na wartość obiektów. Określenia, które, zdawałyby się, mówią o tym samym, są używane przez nieuczciwych handlowców do wprowadzania modyfikowanego bursztynu i oferowania go w cenach „naturalnego”. Bywa więc, że rozmowy w krajach arabskich o tym, co jest przedmiotem opisu przypominają mi czasem spotkania Szeherezady z sułtanem Szachrijarem — muszę opowiedzieć całą historię bursztynu — od jego powstania, poprzez historię obróbki do współczesnych form eksploatacji złóż i obróbki. Dopiero po przedstawieniu wielu faktów uzasadniam konkretną klasyfikację określonego bursztynu. Przedstawiam certyfikat badania różańca przez rzeczoznawców w laboratorium MSB, w którym naukowcy analizują obiekty, a także nadzorują jego prace. Czasem uda mi się przekonać do zrozumienia różnic w jakości i wartości wyrobów, ale zdarza się, że poddaję się wobec argumentów lokalnego autorytetu, którego wiedza sięga kilku pokoleń kolekcjonowania różańców z bursztynu.

Reasumując, wierzę, że jest wiele powodów olbrzymiego zainteresowania posiadaniem bursztynowych misbah. Cele arabscy kolekcjonerzy mają różne — od pomocy w liczeniu przy modlitwach do rywalizacji pomiędzy sobą, kto jak dużą ma kolekcję i jak bogatą w odmiany i barwy. Doceniam szczerość zbieraczy wtedy, gdy twierdzą, że przyzwyczajenie przesuwanie koralików w dłoni pozwala ich posiadaczowi na zrelaksowanie się. A że bursztyn, jako zastygła przed milionami lat żywica różni się w dotyku od drewna czy kamieni, to obcowanie z tym różańcem cały dzień jest przyjemne, kojące i dobrze wpływa na samopoczucie.

Aleksandra Harasiuk*
*Aleksandra Harasiuk — prezeska i inicjatorka założenia Dubajsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Społeczno-Kulturowego „Hevelius”; dyrektorka ds. operacyjnych Almeora — marki oferującej kolekcjonerskie obiekty z bursztynu.
© Future Arabia